Hajduszoboszlo- moje pierwsze zagraniczne wspomnienie

Węgry w latach 80 i 90, były dla Polaków namiastką luksusu i krainą niczym z bajki. Podróż tutaj to było coś! Balaton i typowo turystyczne miejscowości stawały się głównym celem wakacyjnych wypraw. Ja również miałem szczęście zaznać tego luksusu.  Wprawdzie już w latach 90, po upadku komuny, ale dla mnie, jako małego dziecka, nadal to był prawdziwy raj.

Moja babcia co roku jeździła na Węgry w czasie wakacji. Zazwyczaj jej celem była miejscowość Eger lub Hajduszoboszlo. Tego pamiętnego lata postanowiła mnie wziąć ze sobą właśnie do Hajduszoboszlo. Miałem wówczas 8 lat. Jechaliśmy tam autobusem półtora dnia. Na miejscu byliśmy zakwaterowani w małych domkach, w których były jedynie trzy łóżka, szafa i stół. Do łazienki trzeba było iść kilkanaście metrów. Dziś nie wyobrażam sobie takich warunków, ale wtedy zupełnie nam to nie przeszkadzało. Spędziliśmy tam 2 tygodnie. I każdego dnia chodziliśmy do ogromnego aquaparku. Baseny, zjeżdżalnie, sauny, jaccuzii- nigdy wcześniej nie widziałem czegoś takiego. Potrafiłem nie wychodzić z wody przez kilka godzin. I to właśnie tam nauczyłem się pływać. Moja babcia w tym czasie spędzała czas z koleżankami na ploteczkach w basenach z masażami.  Ja bawiłem się z dziećmi innych turystów i nie narzekałem na nudę.

Oprócz basenów, odwiedzaliśmy także pobliskie targowisko. Było tam wszystko! Począwszy od ubrań, przez sprzęty kuchenne, których nie było w Polsce, po tamtejsze smakołyki. Do dziś mamy w domu maszynę do robienia popcornu, której zazdroszczą mi znajomi. Ten pobyt jest jednym z moich najlepszych wspomnień. Chętnie wrócę tam kiedyś z własną rodziną.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>