Last minute w Alanyi

 

Kilka miesięcy temu z ciekawości weszłam na stronę z ofertami wakacji last minute. Nigdy nie korzystałam z tej formy wypoczynku, zawsze kojarzyła mi się ona z turystami, dla których priorytetem jest darmowy alkohol i zatłoczonymi hotelowymi basenami. Jednak przeglądając dostępne tam propozycje, których ceny były  dosyć zachęcające, zdecydowałam się zaryzykować. Wybrałam tureckie miasto Alanya.

Na jesienne wakacje wybrałam się razem z koleżanką z pracy. Alanya to niewielkie miasteczko, ale na ulicy co chwilę słyszałyśmy język polski. Czytałam, że żyje tu kilkanaście tysięcy obcokrajowców. Głównym punktem na trasie zwiedzania jest Kale. To twierdza znajdująca się na szczycie wzgórza Droga na górę jest dosyć męcząca (prawie 1,5 godziny), ale widoki sa oszałamiające. Widać dwie piękne plaże i całe miasto. Schodząc, trafiłyśmy do portu.

Tam czekała na nas Czerwona Wieża i spacer na latarnię morską. To bardzo klimatyczne miejsce- z każdej strony otaczają nas knajpy i restauracje. Dałyśmy się porwać panującej wkoło nas atmosferze i weszłyśmy na lampkę wina do jednej z nich.

Skorzystałyśmy z kilku wycieczek zaproponowanych przez biuro podróży. Jednak z nich była wyjazdem do Jakini Dim, gdzie czekał nas leniwy dzień na Dimczaju. To górska rzeka, na której umieszczono platformy z miękkimi poduszkami- idealne miejsce na piknik i kąpiel. Lenistwa było więcej-  z ciekawości wybrałyśmy się do prawdziwej tureckiej łaźni zwanej hamamu. W żadnym polskim Spa, nie doświadczy się takich zabiegów jak tam. Starożytne metody oczyszczania skóry, kąpiele, masaże…  Po tych wakacjach czułam się jak nowo narodzona.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>