Podróż na kresy śladami Sobieskiego

Moi rodzice są pasjonatami polskiej historii. Tata uczy w liceum, a mama pracuje w archiwum państwowym. Nasze życie od zawsze toczyło się wokół książek i wypraw śladami królów i ważnych postaci. W to lato tata postanowił udać się na Kresy śladami króla Jana III Sobieskiego.

Podróż zaczęliśmy oczywiście od Lwowa. Sobieski był honorowym obywatelem tego miasta. I to tutaj w świetnym stanie zachowała się renesansowa kamienica, która nazywana była „małym Wawelem”. I rzeczywiście można poczuć się w niej jak na rynku w Krakowie. Na dziedzińcu można usiąść i wypić kawę w otoczeniu zabytkowych arkad. We Lwowie spędziliśmy trzy dni, spacerując i zwiedzając miasto. Niestety, po tragicznych wydarzeniach na Ukrainie da się odczuć panujący tu niepokój.

Zupełnie inna atmosfera panowała w mniejszych miejscowościach. W Olesku, miasteczku położonym 70 km od Lwowa urodził się Sobieski. W miejscu jego narodzin, czyli w zabytkowym zamku, funkcjonuje dziś muzeum. Podobnie jest w Podhorcach. Tamtejszy pałac należał do rodziny Sobieskich w XVII w. Z zewnątrz wygląda imponująco, ale w środku ekspozycja jest dosyć skromna, wnętrze świeci pustką. Dłuższą chwile spędziliśmy w Pomorzanach, gdzie kończyła się nasza tygodniowa wyprawa.

800px-Pomorzhany

Ta mała miejscowość była ulubionym miejscem polować króla. Kiedyś znajdował się tu okazały zamek i kościół z tureckimi sztandarami, zdobytymi w czasie walk. Mój tata ma tu znajomego, którego kiedyś poznał na jednej z podobnych wypraw. Dymitr, bo tak ma na imię, ugościł nas w swoim skromnym domu, w którym czułam się podobnie jak w domu rodziców. Wszędzie czuć zapach starych książek i herbaty. A tą parzy naprawdę niezłą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>