Winobranie w Zielonej Górze

Początek jesieni to gorący czas w Zielonej Górze. Mieście znanym wszystkim pasjonatom żużlu oraz wina. A że ja raczej od motorów wolę lampkę dobrego wina, skorzystałam z zaproszenia Malwiny. To moja koleżanka ze studiów, która mieszka właśnie w Zielonej Górze. We wrześniu wybrałam się do niej na winobranie.

To czas, kiedy miastem rządzi nie prezydent a Bachus. To grecki bóg natury, wina i przede wszystkim dobrej zabawy. W czasie winobrania, które przypada na Dni Zielonej Góry, w mieście pojawiło się mnóstwo turystów. I to nie tylko z Polski, dało się słyszeć także obcokrajowców.

800px-Winobranie7

Udało nam się dołączyć do korowodu, który przeszedł przez główny deptak z kroczącym na przedzie Bachusem. Razem z Malwiną i jej koleżankami miałyśmy na głowach zielone wianki. Korowód był niezwykle kolorowy, wkoło grała muzyka, ludzie byli uśmiechnięci… Naprawdę niesamowity klimat.

Atmosfera w czasie winobrania była niezwykle radosna. I to nie tylko przez wszechobecne wino. Pije się je niezależnie od pory dnia- wszędzie można spotkać stoiska z darmową degustacją. Jego odmian są setki. A na obiad gołąbki i to nie w liściach kapusty, a winogrona.

W czasie mojego pobytu trafiłyśmy na kilka fajnych koncertów, które obywały się scenie winobrania oraz na kilka wystaw, które przedstawiały m.in. historię miasta. Ja w Zielonej Górze byłam tylko 3 dni, ale Dni Miasta trwały prawie tydzień i z tego co wiem, codziennie obfitowały w moc wydarzeń.

Jeśli tylko będziecie mieć kiedyś okazję wybrać się do Zielonej Góry na winobranie, gorąco polecam, na pewno nie pożałujecie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>