Witajcie w Prowansji!

Ciocia Bożena, to siostra mojego taty. W latach 90 odbywała stypendium zagraniczne w Paryżu. Traf chciał, że poznała wówczas swojego przyszłego męża. Wujek Rene, to rodowity Francus pochodzący z Prowansji.  Jest prawdziwym dżentelmenem i koneserem win. Ma ogromną wiedzę- uwielbiam słuchać opowiadanych przez niego historii. Z rodzicami często ich odwiedzaliśmy kiedy ja i mój brat byliśmy młodsi. Odkąd wyprowadziliśmy się z domu, nie było okazji aby wspólnie wyjechać. Jednak kiedy ciocia z wujkiem zaprosili nas na obchody 20 rocznicy ślubu, nie mogliśmy tego przegapić.

Dla mnie Prowansja to słońce, piękne miasteczka położone na wzgórzach i niezwykła historią, którą stworzyli wielcy artyści. To mieniące się różnymi barwami klify i wąwozy, wzgórza i winnice. Magiczne miejsca, w których na twarzy można poczuć morską bryzę a w ustach smak pysznego wina.

 

pobrane

 

 

Miejscem docelowym naszej podróży było miasteczko Bonnieux.  Wcześniej ciocia z wujkiem mieszkali w Arles- miejscu w których Van Gogh namalował swoje najsłynniejsze obrazy i gdzie znajduje się jeden z najstarszych rzymskich amfiteatrów. Bonnieux natomiast powitało nas malowniczym zachodem słońca. W czasie pobytu zwiedziliśmy je wzdłuż i wszerz. Dla mnie najpiękniejsza była wieża starego kościoła, otoczonego stuletnimi dębami. Poza tym nie sposób było nie pokochać malowniczej panoramy, która rozpościerała się ze wzgórza widokowego.  Kolorowe klify i głębokie wąwozy, przenosiły mnie każdego dnia do krainy baśni. To był piękny, rodzinny czas.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>