Wyprawa w Bieszczady

Nigdy nie rozumiałam, dlaczego ludzie kochają góry. Mi kojarzyły się one jedynie z wycieczkami szkolnymi i męczącymi wędrówkami. Kiedy poznałam mojego chłopaka okazało się, że ma on prawdziwego bzika na punkcie wspinania się i górskich wypraw.Zdobył wiele szczytów, m.in. Orlą Perć. Kiedy usłyszał, że ja nie pałam miłością do gór, postanowił to zmienić i zabrał mnie jesienią w Bieszczady.

Wynajęliśmy uroczy pokoik w Ustrzykach Dolnych u przesympatycznej Pani Marysi. Miejsce na ognisko, klimatyczna chatka- zapowiadało się dobrze. Pierwszego dnia wyruszyliśmy na najwyższy szczyt Bieszczad czyli Tarnicę. Wyszliśmy wcześnie, dlatego szliśmy spokojnie, nie spiesząc się. Karol, mój chłopak, jest idealnym kompanem podróży. Umie podnieść na duchu w momentach kryzysu i rozśmieszyć. Najpierw wędrowaliśmy lasem z polankami, żeby potem wejść na bezkresne granie. W koło jest pełno skalnym rumowisk. Kiedy po kilku godzinach dotarliśmy na szczyt czułam się wspaniale. Po zejściu, wypiliśmy grzane piwo i poszliśmy spać. Następnego dnia wyruszaliśmy na PołoninęCaryńską , przepiękną trasę,której jesienne kolory dodawały niewątpliwego uroku.

Po dwóch intensywnych dniach chodzenia, Karol dał mi trochę odpocząć i wybraliśmy się nad Solinę zobaczyć tamę. Turystów było niewielu, w końcu to jesień, dlatego mogliśmy spokojnie spacerować, nie musząc przedzierać się przez tłumy ludzi.  Zapora na Sanie jest jedną z największych w Polsce.

To była naprawdę udana wyprawa. Nie mogę się doczekać aż tam wrócimy za rok.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>